Love2Work » Bez kategorii https://love2work.pl Fri, 19 Jun 2015 07:32:38 +0000 pl-PL hourly 1 http://wordpress.org/?v=3.9.2 Love 2 See Bloggers https://love2work.pl/love-2-see-bloggers/ https://love2work.pl/love-2-see-bloggers/#comments Mon, 26 Jan 2015 19:28:50 +0000 https://love2work.pl/?p=1443 Nie jest wielkim wyczynem pojechać do Gdyni, jak się mieszka w Gdańsku :) Ale jaka to przyjemność spędzić cały weekend z blogerami, a raczej z osobami, które się:

a) już zna, a których obecność gwarantuje inspiracyjny orgazm

b) chciałoby się poznać, albo powiedzieć – robisz dobrą robotę! [co powiedziałam Piotrkowi z Męskim Okiem]

c) których się totalnie nie zna, nie spodziewa, a okazują się gwiazdami dnia! :)

See Bloggers to konferencja dedykowana blogerom. Organizowana przez ludzi związanych czynnie z marketingiem.

Ponieważ We <3 2 See Bloggers, wybrałyśmy 3 rzeczy, które wyjątkowo podobały nam się podczas tego aktywnego weekendu [i nie, nie była to przednia, wyborna impreza integracyjna!]

1. Temat ugryziony z wielu stron, spajający konferencję, czyli bloger + agencja. Dobrze jest poznać punkt widzenia firmy (klienta), agencji (pośrednia) i blogera – na raz. Muszę Was zmartwić – blogerzy chcą zarabiać na blogach. Srsly? Ten temat nigdy nie będzie wystarczająco wyeksploatowany, zawsze można dowiedzieć się więcej. Podobała nam się rzeczowość prelekcji i paneli dyskusyjnych. Mamy dosyć zapchajdziur, chcemy konkretów. To dostałyśmy i za to dziękujemy.

2. Samocatering. Po pierwsze – świetny pomysł na pokazanie marki Lidl. Świetny! Case będzie jak ta lala :) Po drugie, nauka fotografowania i stylizowania jedzenia, fajne to było! Po trzecie – dobre jedzenie to podstawa :)))))) Najlepsze rozmowy odbywają się własnie przy jedzeniu, choć podobno z pełnymi ustami się nie mówi, ale lubimy łamać wszelkie zasady! No i, co zauważyła Emilka, każdy mógł zjeść to, na co miał ochotę, zrobić sobie kanapkę marzeń, pełna dowolność  i samoobsługa! A tak na poważnie, to Organizatorzy See Bloggers wspaniale to rozegrali – pokazali sponsora, umożliwili zapoznanie się z produktami, nakarmili głodnych, napoili spragnionych, tym samym utworzyli świetne miejsce integracji i współpracy, i jednocześnie załatwili zgrabnie sprawę „różnożywieniowców” (jesz to, co możesz / lubisz / potrzebujesz). Win win win.

3. Networking. Na przywitanie, w przerwie, przy jedzeniu, na imprezie. Zawsze, wszędzie, na parterze i na pierwszym pietrze, na fajce, na kawie, przy planszówkach, nawet w łazience. Bo po co przyjeżdżamy na takie spotkania? Wiadomo, żeby się czegoś nauczyć, dowiedzieć, ale głównie po to, by pogadać z ludźmi, o których na co dzień czytamy na blogach. Sporo miejsc do odpoczynku, pogadania, wypicia kawy, jednocześnie nie za dużo przestrzeni, dzięki czemu uczestnicy się nie rozeszli, a trzymali w grupie, co ułatwiało integrację.

Kłaniamy się w pas twórcom See Bloggers. Do zobaczenia przy następnej blogowej okazji :)

btw #seeBloggers :)

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC SONY DSC

]]> https://love2work.pl/love-2-see-bloggers/feed/ 5 Freelancerka w ciąży https://love2work.pl/freelancerka-w-ciazy/ https://love2work.pl/freelancerka-w-ciazy/#comments Thu, 04 Dec 2014 22:12:37 +0000 https://love2work.pl/?p=1065 Freelancerka w ciąży… trudny temat :) Trzeba pamiętać nie tylko o regularnym przyjmowaniu kwasu foliowego, ale też o tym, by przystopować. Zdrowy rozsądek poszukiwany!

Nagle rzeczy, które do tej pory były niezbędne, teraz muszą poczekać i to dobrych kilka miesięcy. Kawa, nocna praca, jedzenie w biegu, laptop na brzuchu, lampka wina wieczorem. Ależ to boli! :)

Z laptopem jest dość prosto, wystarczy podstawka z IKEA, o ta. Brzuchowi jest wygodnie, pozycja leżąca dobra na spuchnięte stopy, a główka pracuje. Oczywiście nie za długo, ale nie trzeba mieć wyrzutów sumienia, że laptop na brzuchu leży.

Jak dać sobie rade z przystopowaniem z pracą? To jest dopiero trudne. Świata nie interesuje, że nie masz energii, że chce Ci się spać, że nie powinnaś tyle pracować, że nie pamiętasz, zapominasz, nie zapiszesz. Jeśli dobrze Ci idzie i klientów nie brakuje – musisz to rozwiązać sprytnie. Dobrze jest ze sporym wyprzedzeniem uprzedzić klientów o stopniowym ograniczaniu ilości przyjmowanych zleceń. Jeśli masz klientów, z którymi nie za dobrze Ci się pracuje, ale nie wiesz jak „odejść” – ciąża to super wymówka :) A co poza tym? Kalendarz, dyscyplina i jeszcze raz kalendarz. Czego nie zapamiętasz odnajdziesz w kalendarzu (a pamięć już nie ta). Wiadomo – różnie bywa z samopoczuciem, ale wyznaczenie stałych pór pracy, z obowiązkowym czasem odpoczynku, drzemki, powinno pomóc i uporządkować pracę na tym etapie życia. Nie ma co się oszukiwać – nie damy rady pracować tyle, co wcześniej, więc stopniowe zmniejszanie pracy to konieczność. Co myślisz o zasadzie „każdy kolejny miesiąc = 1 godzina pracy mniej”? Nie bój się prosić o pomoc, czy też zlecać pracy dalej, jeśli się nie wyrabiasz.  Ja już znalazłam moje zastępstwo dla ważnego klienta na ten czas, jak nie będę mogła pracować.

Kolejna bardzo ważna rzecz to dieta. Zachowanie dobrej, zbilansowanej diety w pracowitej ciąży, kiedy jest się w biegu, załatwia masę spraw, nie ma czasu na regularne przekąski, cierpi się na alergie, a co gorsza mdłości – wydaje się misją nie do wykonania. Są na to sposoby. Na mnie działają po prostu smaczne i poręczne produkty, takie jak banany, koktajle owocowe (nawet te kupione w supermarkecie, z lodówki – pod warunkiem, że skład nie przeraża), bakalie, zbożowe ciastka, przemyślane kanapki, albo sałatki. Wtedy, kiedy mam pod ręką coś dobrego – jem to i nie zapominam (syndrom łakomczucha), więc tym samym dbam o regularność posiłków i odpowiednie „karmienie” dziecka w brzuchu. Akurat pisząc ten post zaczynam dietę związana z cukrzycą ciążowa, więc część wyżej wymienionych produktów przestaje wchodzić w grę (np. banany – bo są po prostu za słodkie) – ale zawsze można smacznie wybrnąć z opresji. To, o czym pamiętam zawsze to śniadanie – bez śniadania jestem zła, nie myślę, kreatywność na poziomie zero, a wkurzenie na poziomie +100. Nie da się tak. No i na koniec – kawa, energetyczne napoje, cola – kofeina chyba nie jest teraz najlepsza, szczególnie w nadmiarze (nie twierdzę absolutnie, że kompletnie trzeba zrezygnować z kawy). Warto sobie przemyśleć te jedzeniowe sprawy i czuć się lepiej – psychicznie (że się dba o siebie i dziecko) i fizycznie (bo się nie pochłania śmieci, włosy i cera wyglądają jak trzeba i, przy odrobinie szczęścia, nie tyje się w zastraszającym tempie).

pregnant woman

A co, jeśli freelancerka musi leżeć w ciąży? Pójście na zwolnienie to takie mocno teoretyczne wyjście z sytuacji, prawda? Wiadomo, że freelancer pracuje dopóki może, chyba, że naprawdę sytuacja nie jest za dobra. Często praca może uratować przed zwariowaniem, więc warto ustalić sobie plan na podobną ewentualność. Laptop, bezprzewodowy internet, wygodne łóżko, oparcie, odpowiednia podkładka pod laptop, oświetlenie. Odradzam też branie wszystkich zleceń, bez weryfikacji, szczególnie tych na wczoraj – taki stres i zarywanie nocy w tym momencie nie są potrzebne. Do tego mocno zachęcam do skontaktowania się z dobrą, zaufaną księgową, która pomoże w zawiłościach związanych z ZUSem, ewentualnym zwolnieniem chorobowym i potem macierzyńskim – dla mnie to czarna magia, więc bez pomocy księgowej nie wiedziałabym z czym to się je. Dobra księgowa = spokojna głowa, a to naprawdę bezcenne.

Wiem, że te moje rady są tylko „liźnięte”, lekko ruszone – ale temat freelansu w ciąży jest bardzo obszerny i ciężko wyczerpująco opisać każdy aspekty w jednym poście. Doktor Emilka zaleca brzuchatym freelancerkom dbanie o siebie, wysypianie się i stopniowe ograniczanie pracy, a zwiększanie czasu dla siebie. O!

fot 1/2

]]> https://love2work.pl/freelancerka-w-ciazy/feed/ 0 Trzeba w siebie wierzyć! https://love2work.pl/trzeba-w-siebie-wierzyc/ https://love2work.pl/trzeba-w-siebie-wierzyc/#comments Thu, 25 Sep 2014 12:55:25 +0000 https://love2work.pl/?p=925 Akcja JESTEM NAJLEPSZA hula w najlepsze (tak naprawdę jest to akcja JESTEŚMY NAJLEPSI, ale jakoś tak wyszło, tak wygodniej). Wierzymy, że trzeba zacząć w siebie wierzyć, bo jeśli my sami nie będziemy, to kto to za nas zrobi? Święty Mikołaj?

My w siebie wierzymy, dlatego nasz blog bierze udział w Blog of Gdańsk. Połowa nas sercem i ciałem jest w Gdańsku, druga – tylko sercem :)

Zadanie dla Was – jeden KLIK. Nie trzeba wysyłać sms-ów, nie trzeba się logować, ani wypełniać formularzy. Wystarczy jedno kliknięcie, o TU.

Także w dwupaku meldujemy się na Blog Forum Gdańsk, a Wy zróbcie nam dobrze i zagłosujcie! :)))

]]> https://love2work.pl/trzeba-w-siebie-wierzyc/feed/ 6 Jak znaleźć swoją niszę? https://love2work.pl/jak-znalezc-swoja-nisze/ https://love2work.pl/jak-znalezc-swoja-nisze/#comments Tue, 23 Sep 2014 16:54:47 +0000 https://love2work.pl/?p=918 Nisza to jest coś wyjątkowego, to oryginalność, nowa jakość, niepowtarzalność. Nisza to inaczej luka na rynku, czyli branża nie do końca odkryta, a na którą zapotrzebowanie rośnie. Nisza to też większa pewność, że przejście na freelance się opłaci. Nie od dziś wiadomo, że żeby się wybić, przebić i odbić od konkurencji odnosząc sukces trzeba odbiorców przyciągnąć, zapewnić im taką usługę, której bardzo potrzebują i której chcą właśnie od Ciebie. Jak to zrobić? Jak znaleźć niszę i świetnie się w jej ramach czuć?

Należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Twój talent, Twoja umiejętność jest unikalna? Czy możesz zaproponować klientowi coś ponad jego oczekiwania? Czy branża, w której chcesz działać jest popularna? W jaki sposób chcesz się wyróżnić?

Piszemy o wyróżnianiu się, bo to jest właśnie nisza. Obecnie, kiedy rynek usług jest przesycony, ciężko jest zaistnieć, jeśli nie zaproponuje się czegoś wyjątkowego. To, co możesz zrobić to kolejna lista (listy są dobre). Wypisz cechy Twojego wymarzonego biznesu, które są inne, wyjątkowe. Zanotuj czym, według Ciebie się wyróżniasz, co możesz zaproponować odbiorcom. Skoncentruj się na najmocniejszych cechach, które będziesz chciał rozwijać i na których bazie zbudujesz ideę firmy.

PRZYKŁAD:

Jesteś mistrzem wypieków i chcesz otworzyć cukiernię, ale w Twoim mieście jest już ich sporo. Zbadaj swój lokalny rynek, zanotuj sobie czym się wyróżnia Twoja wymarzona firma na tle tych już istniejących, np. wypieki rodem z egzotycznych miejsc na świecie, wybór tylko ekologicznych czy lokalnych składników, słodkie, ręcznie dekorowane wypieki na specjalne zamówienie, długie godziny otwarcia, serwowana w lokalu pyszna kawa. Skup się na początek na 3, unikalnych na Twoim lokalnym rynku cechach i na nich zbuduj swój wizerunek. Jeśli zdecydujesz się na wypieki wyłącznie z lokalnych produktów, serwowanie smacznej kawy i długie godziny otwarcia – podkreślaj to, promuj to i się tego trzymaj. Chwal się certyfikatami, mów o tym, skąd kupujesz mąkę, a gdzie sezonowe owoce, dbaj o to, by kawa naprawdę była najlepsza i żeby godziny otwarcia były stałe. Musisz dotrzeć do ludzi, którzy cenią ideę ‘slow food’, wspierają lokalnych dostawców, którzy docenią dobrą kawę i do tych, którzy skorzystają z długich godzin otwarcia. Nie dasz rady dotrzeć do wszystkich, jak coś jest od wszystkiego, to jest do niczego, znasz to?

Nie staraj się na siłę zainteresować swoim biznesem wszystkie grupy klientów – skoncentruj się na swojej grupie, bo to oni przyniosą Ci zysk. Wyjątkowe cechy biznesu + wysoka jakość usługi + skuteczna promocja = sukces

I tak jest ze wszystkim. Niszę można znaleźć nawet w pozornie przesyconej branży. Wystarczy drobny element, ale taki, po którym klientom ugną się kolana, czyli będzie dopełnieniem ich wyobrażeń o dobrym życiu. Jedyne o czym trzeba pamiętać, to fakt, że nie ty jesteś najważniejszy, a klienci. Spełniasz ich marzenia, a to, że akurat pokrywa się z twoją definicją zrealizowanych marzeń, to bonus :)

]]> https://love2work.pl/jak-znalezc-swoja-nisze/feed/ 13 to jest plagiat! https://love2work.pl/to-jest-plagiat/ https://love2work.pl/to-jest-plagiat/#comments Fri, 29 Aug 2014 18:50:41 +0000 https://love2work.pl/?p=680 Zarzucono nam plagiat. Co nie jest przyjemne, ale zmotywowało nas do napisania tego posta :)

Wszyscy wiemy, czym jest plagiat. W skrócie to kradzież. Zatem autorki love2work to… złodziejki?

Chodzi o naklejkę na pudełkach butów Bartek. Nie o logo, ale o… naklejkę. Nie da się ukryć, że te dwa znaki są podobne do siebie jak cholera. Czy inspirowałyśmy się dwójko-sercem z pudełka? Nie. Czy widziałyśmy go wcześniej? Nie. Czy inspirowałyśmy się czymkolwiek tworząc nasze logo? Tak, sobą, sercem i dwójką. Logo powstało spontanicznie, na poczekaniu, bez odpalania internetu.

L2W LOGO

Najpierw powstała nazwa – love 2 work, by wykorzystać dwójkę, gdyż jesteśmy dwie. Najbardziej prostą i jednocześnie obrazową kompozycją było połączenie … serca i dwójki. No i wklejone w Google Graphic nie wykazało niczego podobnego :)

Motywy koła, serca i krzyża są najbardziej popularne na świecie i kompletną ignorancją byłoby twierdzić, że nie ma możliwości, by ktoś wcześniej wpadł na ten sam pomysł, kiedy na świecie są tysiące grafików. Żyjemy w kulturze remiksu – dociera do nas milion boźdźców, które filtrujemy i przetwarzamy. Ludzie na całym świecie oglądają te same filmy, seriale, odwiedzają te same wystawy, czytają te same książki – czyli w skrócie – inspirują się tymi samymi rzeczami. Nie raz, nie dwa ludzie zupełnie przypadkowo wymyślą te same rzeczy. Ale czy to znaczy, że są złodziejami?

Agencja obsługująca Bartka wymyśliła bardzo fajny znak. Dwójkę (dwa lata…) z lustrzanym odbiciem, razem tworzą serce. Nasz znak graficzny to przede wszystkim serce, jednak zależało nam, by dwójka była bardzo widoczna, to nasz znak rozpoznawczy.

Nie, nie ,,zerżnęłyśmy” od nikogo naszego logo. I nadal jest pięknie i kreatywnie. Jedna prośba, zanim kogoś skrytykujecie, opanujcie drżenie łydek, policzcie do dziecięciu i zastanówcie się, czy kogoś nie osądzicie pochopnie.

 

10656398_10152666308864507_1415477737_n

 

 

Posłuchajcie też tego, co o tym mówią Paweł Tkaczyk i Marek Jankowski w podcaście Unikalność i plagiat.

 

]]> https://love2work.pl/to-jest-plagiat/feed/ 39 wizytówki szyte na miarę https://love2work.pl/wizytowki-szyte-na-miare/ https://love2work.pl/wizytowki-szyte-na-miare/#comments Mon, 25 Aug 2014 20:21:00 +0000 https://love2work.pl/?p=572 Mam wrażenie, że teraz szczytem hipsterstwa jest wizytówka zwykła, czarny napis na białym kartoniku, już dziś wyróżniający się pośród tłumu kolorów.

Po co są wizytówki? Są niezbędne jeśli chcemy zostawić komuś namiary na nas bez histerycznego szukania długopisu i kawałka papieru. Potrafią dużo o nas powiedzieć, czy jesteśmy spokojni i opanowani, czy zwariowani, czy lubimy minimalistyczny styl, czy też „na bogato”. Powinny iść w parze z osobowością, a przede wszystkim z tym, co chcemy o sobie innym powiedzieć i jakie wrażenie pozostawić. Nie musimy być pracownikiem banku, czy poważnym businessmanem w garniturze, żeby swobodnie operować wizytówkami. Możemy być blogerami, czy mamami pracującymi w domu – wizytówka to po prostu świetny gadżet, uzupełnienie naszego wizerunku. Wizytówka to my, zapakowani w format 90x50mm. Nie damy rady na tak ograniczonej powierzchni opisać całej naszej historii, ale możemy zaciekawić, podać kilka podstawowych informacji i zachęcić do dalszego kontaktu. Pamiętajmy, że pierwsze wrażenie robimy tylko raz – dobra wizytówka może pomóc pozostawić dobre.

Dzisiejszy wpis nie ma za zadanie pokazać, jakie fajne inspiracje można znaleźć w internecie, ale jak można wesprzeć swój wizerunek poprzez dobrze dobraną, wymyśloną wizytówkę.

l2w wizytówki business card design

1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12

 

]]> https://love2work.pl/wizytowki-szyte-na-miare/feed/ 10