Love2Work 2016-01-14T17:04:08Z https://love2work.pl/feed/atom/ WordPress Love https://love2work.pl/?p=3071 2016-01-14T17:04:08Z 2016-01-14T17:01:56Z Pomyślałam, że to dobry temat. Za każdym razem, gdy czytam magazyn Sens, a czytam każdy numer (dziękuję, Mamo!), moją uwagę zwraca dział z listą najbliższych warsztatów o motywacji, rozwoju, jodze  – rozwój, rozwój, rozwój :)

Skąd dowiadujecie się o warsztatach, szkoleniach, kursach, wykładach, prelekcjach? Przyznam, że jestem tak zalatana, że nie mam czasu ich szukać, na szczęście same mnie znajdują. Najczęściej na fejsie, widzę, gdy któryś znajomy się zapisze czy zalajkuje. I wiem, i też się zapisuję i też, czasem, uczestniczę. Nie zawsze, żałuję…

Zanim zapomnę – jeśli macie listę stron, z których dowiadujecie się o szkoleniach – darmowych lub nie – napiszcie w komentarzach. Będę bardzo wdzięczna!

Magazyn Sens to jeden adres, gdzie możecie się dowiedzieć o ciekawych inicjatywach. Ja sama często sprawdzam, jaki jest rozkład jady w gdańskim Starterze. No i dalej długo, długo, długo nic! Nie wiem, najszybciej chyba w Google wpisać wybraną frazę i liczyć na cud, nie sądzicie?

A może właśnie sprzedałam Wam pomysł na biznes – portal internetowy z listą wszystkich warsztatów dotyczących szeroko pojętego rozwoju?

Co Wy na to? Przydałby się taki portal, prawda? :)

DSC_0089 (2)

 

 

]]>
1
Love https://love2work.pl/?p=3059 2016-01-10T16:00:33Z 2016-01-10T16:00:33Z No dobra, kilku kolejnych też. Takich wiecie, z prawdziwego zdarzenia, z budżetem, umową i sprecyzowaną wizją.

To zawsze wymaga odwagi, bez względu na to, jak bardzo jesteśmy pewni siebie i swojego produkty czy usługi. Zawsze zdobycie klienta wiąże się z potrzebą przedstawienia się, opowiedzenia o sobie. Wystawienia się :)

Jest na to wiele sposobów. Oto standardy, totalny must do.

  • Zacznij od tego, co już masz, a masz grono znajomych np. na Facebooku. Każdy z tych znajomych ma swoich, jest więc duże prawdopodobieństwo, że ktoś zna kogoś, kto akurat potrzebuje kogoś takiego jak Ty. Zanim zapalisz się do tego pomysłu, wiedz, że nie wystarczy napisać jednego listu i później metoda kopiuj-wklej wysyłać ją wszystkim. Na mnie to nie działa, od razu widzę, gdy ktoś pisze do mnie hurtowo. To w końcu pisze do mnie czy do kogo? Jeśli już to wiesz, znajdź czas i wczuj się. Napisz, co robisz. Napisz, w czym znajomy może ci pomóc (podać informację o tobie dalej, podać ci do kogoś namiary, polecić cię komuś). A na końcu nie zapomnij podziękować. Serio :)
    Jeśli szukasz konkretnych znajomości, chcesz dotrzeć do konkretnej firmy czy osoby, uruchom zwoje myślowe i kontakty. Przypomnij sobie wszystkich znajomych ze studiów, znajomych rodziców, warsztaty, w których brałeś udział. Czy jest jakieś ogniwo, które mogłoby cię połączyć z daną osobą?
  • A może, zamiast szukać klientów, poszukaj grupy osób, która tego klienta już ma, ale możliwe, że brakuje jej do zespołu kogoś takiego jak ty? W grupie raźniej, w grupie zdobywasz podwójne doświadczenie, ale także poznajesz osoby, które w przyszłości mogą być twoim poważnym kapitałem. Tak wiem, chcesz pracować na swoje nazwisko. Ale to w grupie, gdy musisz się starać dwa razy bardziej, to robisz.
  • Pracuj za darmo. A żeby lepiej to brzmiało – dziel się wiedzą i doświadczeniem, pomagaj, ucz innych. Mało jest osób, które z równym entuzjazmem robią coś za darmo, jak i za miliony monet. Ale jeśli nie masz szans dołączyć do projektu i wygrać z bardziej doświadczonymi, działaj pro bono. I zrób wszystko, by zostawić po sobie nie tylko wizytówkę, ale i najlepsze wrażenie, na jakie cię stać.
  • Nie zapomnij o klasykach. FB ads, reklama w Google, pozycjonowanie, banery, linki – masz tutaj pole do popisu. Nie lekceważ standardowych rozwiązań, a może właśnie od nich powinieneś zacząć?

 

Wybierz cokolwiek z tej listy i zrealizuj od a do z. Nie masz jeszcze żadnego klienta? Wybierz punkt drugi. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jak to dobrze, że są blogi, co? :)

SONY DSC

 

]]>
7
Love https://love2work.pl/?p=3052 2016-01-07T15:34:48Z 2016-01-07T15:34:19Z Czy jest możliwe się wyłączyć? Praca na komputerze, z dostępem do internetu, gdzie duża część służbowych konwersacji odbywa się na Facebooku, to pole minowe. Nowy post ulubionej blogerki, informacja o napadach noworocznych na niemieckie kobiety przez mężczyzn o wschodnim wyglądzie, stronka fajnego grafika, dwie skrzynki mailowe, kolejny post, otwarty wczoraj i zapomniany, pinterest i behance. To tylko część otwartych zakładek, które mam teraz przed oczami. Mam wrażenie, że z każdej strony napadają na mnie bodźce i informacje, które muszę jakoś przyswoić, przeczytać, obejrzeć, żeby nie zapomnieć, być na bieżąco. Ja wiem, że freelance ma swoje prawa, że pracuje się cały czas, a zlecenia płynnie przenikają się z czasem dla siebie. Przyjmuję freelance z dobrodziejstwem inwentarza, ale chyba nie dziś.

Próbowałam opcji pracy bez Facebooka, ale w tyle głowy miałam obawę, że mnie omija jakaś ważna informacja dotycząca projektu, czy służbowych zadań. Wyłączam mniej istotne zakładki, ale w błyskawicznym tempie są zastępowane nowymi. Jakiś totalny sajgon. Moja podzielność uwagi chyba ma jednak swój kres, a wielozadaniowość granice.

Dosyć tego dobrego, mam kryzys. Wyłączam to całe ustrojstwo, włączam Natalię Przybysz i gaz na kuchence. Będę robić obiad. Taki plan.
/E

]]>
4
Love https://love2work.pl/?p=3037 2016-01-02T11:46:02Z 2016-01-02T11:46:02Z Nowy Rok. Taki świeży, nieskalany żadnym naszym błędem, pełen nadziei. Ten rok jeszcze nie wie, że mamy słomiany zapał i że 80% naszych postanowień noworocznych nie została zrealizowana.

Patrzę na mój notes, tak naprawdę kilka notesów na 2016. Każdy jest idealny do tego, by z nim zmienić swoje freelancerskie życie na jeszcze lepsze. Każdy jest już wymacany, obejrzany pięćset razy, wygłaskany, poznany. To co robimy? Już jest nowy rok!

A jedyne co robię właśnie teraz, to zastanawianie się, co zacząć robić, co jest ważne i czemu, do cholery, nie mogę w sobie zebrać noworocznej energii? W głowie mam dużo pomysłów, inspiracji… Ale co wybrać?

Co byście chcieli zrobić? Odnowić prawo jazdy, zapisać się na kurs photoshopa, zacząć robić zdjęcia, zrobić sobie piękną stronę internetową, wgłębić się w media społecznościowe, pójść na studia, albo jakiś super kurs, zrealizować warsztaty lub pójść na jakieś, napisać książkę, ebook, zacząć współpracę z super osobami, znaleźć pół etatu w super firmie, albo choć staż. A to pewnie nie koniec. Dużo tego! A najgorsze z najgorszych jest to, że im więcej w planach tym mniej zrealizowanych rzeczy na koncie. Jesteśmy przeładowani planami, narzucamy na siebie za dużo. Ten nadmiar i uczucie przytłoczenia sprawia, że ruszamy się jak muchy w smole, zwlekamy i tracimy czas. W grudniu znowu będziemy mieć kaca moralnego.

Zadajcie sobie kilka pytań. Znajdziecie dla siebie kwadrans w nowym roku? :)

1. Czy naprawdę tego chcecie, tych wszystkich aktywności, startup’ów, warsztatów i nowości? Czy może chcecie nadążyć za innymi. Czy może idziesz za falą mody, a w głębi duszy wiesz, że to nie jest ci potrzebne? Zastanów się i wykreśl połowę ze swej listy.

2. Czy punkty, które są na liście, są w zgodzie z tym, czego oczekujesz od życia, jaki masz plan na siebie, w którym kierunku chcesz rozwijać siebie i firmę? Czy one sprawią, że rozproszysz energię, czy może pozwolą ci na wielki progres?

3. To, że zaczął się nowy rok, nie znaczy, że nagle twój plan dnia się zmienił i masz czystą kartę do zapisania. Nie, masz te same obowiązki, ten sam plan dnia, tych samych klientów i ten sam komputer, o starym samochodzie nie wspomnę. Czy w tym planie znajdziesz miejsce na tyle nowości? Czy w ogóle na coś znajdziesz czas? A jeśli tak – na co?

 

Trzy krótkie pytania. Zadaj je sobie i odpowiedz. Pamiętaj, że idziesz w jakimś kierunku i na nim musisz się skupić. Nie rozpraszaj energii, wybierz dobrze!

 

PS. Pamiętaj o czasie wolnym. On chroni przed chorobą przepracowanych freelancerów :)

]]>
5
Love https://love2work.pl/?p=3017 2016-01-01T14:53:09Z 2016-01-01T14:53:09Z Zastanawiałam się co można komuś podarować na noworoczny rozpęd, co będzie niezobowiązującym, drobnym upominkiem i zdecydowałam, że najlepsza będzie inspiracja, trochę motywacji, w mobilnej wersji. Są różne szkoły. Jedni każdy styczeń witają jak czystą kartę i rozpoczynają rok listą postanowień, drudzy uważają, że starać się trzeba cały rok i styczeń nic w magiczny sposób nie ułatwi. Ja stoję gdzieś pośrodku. Nie wierzę, że magia stycznia rozwiąże wszystkie moje problemy, za to odczuwam pewną odświętność i oczekiwanie na to, co się dopiero wydarzy. Nowy rok zawsze budzi we mnie nadzieję na lepsze życie, po prostu. Pomyślałam, że z tej okazji podarujemy Wam, własnie na rozpęd, dwa cytaty, dwóch wspaniałych, bardzo znanych kobiet, które odniosły niesamowity sukces. Te kobiety są ogromną inspiracją i ich słowa w 100% nadają się do tego, żeby patrzeć na nie wiele razy dziennie i wiele razy dziennie przypominać sobie, że mamy moc!

tapety do ściągnięcia hasło motywacyjne cytat

Dwa cytaty, dwie kobiety, dwie wersje. Wersja bardzo noworoczna, na bogato i pozłacana oraz wersja błękitna, lekka i napowietrzona :) Własnie tego Wam życzymy – nowego roku na bogato, sukcesów i miliona monet, ale to wszystko w towarzystwie przestrzeni na nowe pomysły i realizację planów, powietrza, oddechu i wolności.

Nov_2013_wallpaper

 

POBIERZ TAPETĘ 1/2/3/4

]]>
3
Love https://love2work.pl/?p=2981 2015-12-27T19:02:56Z 2015-12-18T21:59:39Z Wroga trzeba poznać, oswoić, by ze zdwojoną siłą go zniszczyć, zniwelować i zutylizować :)

W teorii jestem dość biegła, natomiast, gdy wczoraj zaczęłam się zastanawiać, gdzie czas, który miałam do wykorzystania, zapaliła mi się czerwona lampka. Co ja takiego najlepszego robię? Powinnam być wzorem, przykładem, a wyszło że jestem tylko człowiekiem haha!

Sytuacja nr 1. Pracuję. Skupiona, skoncentrowana, wiem, co robię i po co. Nagle dzwonek do drzwi, a musicie wiedzieć, że mój dzwonek jest dzwonkiem śmierci, a listonosz i sąsiadka spod 5-tki lubię mnie dręczyć, bo jak dzwonią, to minutę… O, paczka do mnie! Ale super, gdzie podpisać? I jak już sobie zobaczę, jak zmierzę, jak odłożę, jak… miła pół godziny. Tadam!

Sytuacja nr 2. Dzwoni mama zapytać, co to jest ta choroba bostońska, na którą aktualnie choruje moja Córka. Odpowiadam, jednocześnie moje myśli oddalają się od pracy. Opowiadam, słucham, zamyślam się. Kończę rozmowę i zamiast wrócić do pracy, czytam w internecie o tej chorobie, powikłaniach i maściach na krosty. I godzina z głowy!

Sytuacja nr 3.  Nie zrobiłam listy ,,to do”. Stwierdziłam, że wiem, co robić, wiem, co i jak. No i figa z makiem. Zapomniałam o dwóch rzeczach, przez co następny dzień był nieco bardziej napięty i intensywny, a ja bardziej zmęczona i zaganiana.

Sytuacja nr 4. Biorę na siebie za dużo. Przecież to proste, zrobię to z palcem w nosie. Mój błąd polega na tym, że nie zestawiam moich umiejętności z czasem. Może i jest to dla mnie w jakichś sposób łatwe, ale nie jestem wróżką, żeby zrobić wszystko na pstryknięcie palców. I terminy się nawarstwiają, a ja odczuwam… panikę. Mój czas został pożarty przez stres. I myślenie o samej sobie jako o kombajnie.

Sytuacja nr 5. ,,Pomożesz? To ci zajmie tylko chwilkę, masz takie lekkie pióro.” Znacie to? Pomagam zawsze i wszędzie wszystkim. Co nie zmienia faktu, ze poświęcam na to czas, który pierwotnie mogłabym przeznaczyć na to, co mi przynosi pieniądze. Albo muszę się nauczyć asertywności, albo wydłużyć ilość godzin w dobie. Jedno i drugie wydaje się być niewykonalne :)

Sytuacja nr 6. Święta = prezenty. Powiadomienie na FB. Przypomniało mi się, żeby to sprawdzić, hmmm… I tak oto jestem typowym przykładem na to, jak umiejętnie marnować czas na bieganie po internecie, zamiast pracować. To, że nikt nie patrzy mi przez ramię, a także to, że ,,w razie czego” mogę coś skończyć wieczorem, pozwala mi czuć się bezkarnie haha! Ale to nic, coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, czego robić nie powinnam.

Sytuacja nr 7. Kawa i magazyn. Rozmowa przez telefon z przyjaciółką. Drzemka. Rozdział książki… w końcu należy mi się relaks, prawda? Dokończyłam projekt, wysłałam mejla, zrobione zatopione! No dobrze, tylko żeby nie przedobrzyć. Żeby praca nie była przerwą w relaksie.

 

Znacie to? Pewnie tak… Freelancer jest swoim największym wrogiem i krytykiem, ale też najlepszym przyjacielem i sterem. Dlatego czuję i wiem, że błędy przeze mnie popełniane są po coś – wiem, co robię źle i świadomie staram się pozbyć złych nawyków. Pewnie zajmie mi to trochę czasu, ale mam go bardzo dużo! :)

 

 

]]>
2