DSC_0491

Czy warto iść na studia?

Mając wiedzę, jaką mam teraz, te 10 lat temu nie biłabym się o miejsca na dziennikarstwie na UWM. Nie stresowałabym się egzaminem na filologię polską. Gdybym wiedziała to, co wiem teraz, najpierw chciałabym się dowiedzieć, co tak naprawdę chcę w życiu robić, czego chcę się nauczyć, co da mi szczęście. Dopiero potem wybrałabym takie studia, które idealnie wpisują się w moją wizję przyszłości.

Dlaczego warto iść na studia?

Na studia warto iść zawsze. Niekoniecznie jednak od razu po maturze. Przyznam, że licencjat z dziennikarstwa nie dał mi nic – zbyt ogólny profil nie rozwijał mojego talentu, ani też do tego nie zachęcał. Dopiero konkretny profil na dziennikarstwie we Wrocławiu otworzył mi oczy. Chciało mi się studiować, chciało mi się pisać, nagle to, co wiem, miało znaczenie.

Warto iść na studia, by poszerzyć swoją wiedzę, by pogłębić swoje zainteresowania, by uczyć się od autorytetów. Warto iść na studia, by poznać osoby o tych samych zainteresowaniach – przecież studia to jeden z najbardziej aktywnych społecznie okresów w życiu. Co to może dać ci w przyszłości? Kontakty, śmiałość w kontaktach z ludźmi, umiejętność pracy w zespole.

Studia, mimo wszystko, uczą nie samego tematu wykładów, ale… uczenia się, przygotowywania różnego rodzaju prac, badań. Uczą analizowania i wyciągania wniosków, a także przedstawiania swojej wiedzy na forum.

Dlaczego nie warto studiować {od razu po maturze}?

Studia nie nauczą nikogo zawodu. Nikogo. Papierek z wyższej uczelni też już nie jest przepustką do zawodowego spełniania, wysokiej wypłaty i pozycji społecznej. To już nie te czasy.

Nie warto iść na studia bez pomysłu na siebie. Dlaczego? Bo po obronie szukanie pracy tylko utwierdza w przekonaniu, że Polska to nie kraj dla Polaków. Nie ma pracy, nie ma kasy, nie ma perspektyw. Nie ma niczego.

Gdy zaczynałam studia, modne były stosunki międzynarodowe, prawo, politologia, i oczywiście dziennikarstwo. Trudno było mi uwierzyć, że w Polsce co roku brakuje takiej rzeszy dziennikarzy. To niemożliwe, żeby tylu prawników znalazło pracę!

Wciąż w Polsce trzeba studiować. Trzeba, bo wszyscy studiują, a jeśli nie idziesz na studia, najpewniej jesteś leniem, albo po prostu brak Ci inteligencji, wiedzy. Myślę, że taki jest właśnie stereotyp. Najgorsze, że wielu pracodawców tez tak uważa, w ogłoszeniu rekrutacyjnym wpisując jako warunek – dyplom uczelni wyższej. Chyba zapominając, że nie papierek, a doświadczenie się liczy – moim zdaniem. Nie warto tracić czasu na wkuwanie dat, o które nikt nas nigdy nie zapyta {kto, tak ja ja, wkuwał całą historię prasy, radia i telewizji? nic nie pamiętam, NIC!}, tylko i wyłącznie dla papierka, który i tak bez doświadczenia jest niczym.

Doświadczenie vs wykształcenie

W moim przypadku najpierw doświadczenie, potem wykształcenie. Choć studia we Wrocławiu wspominam świetnie, jako idealne połączenie nauki i pracy. I nie była to praca zarobkowa, bo zarabiałam grosze, ale robiłam rzeczy, które sprawiały mi radość i pomogły zorientować się, co chcę w życiu robić. Na przykład byłam jednym z redaktorów portalu dla singli, w dodatku razem z Malviną. Byłam junior copy u  Pawła Tkaczyka. Robiłam też wiele innych rzeczy, totalnie za darmo, ale wszystko, co robiłam, było mi potrzebne.

Studia w Olsztynie, prócz dziekanki w UK, nie dały mi zawodowo nic. Ale też wtedy byłam młoda i głupia i nie wiedziałam, czego tak naprawdę chcę. Dopiero po studiach na UWM, za to na studiach we Wrocławiu, przekonałam się, że nigdy nie będę dziennikarką radiową, ani telewizyjną, ani też nie będę pisała newsów do gazet. Za to wciągnęła mnie reklama, pr, marketing, teraz także blogowanie. Czyli wychodzi na to, że studia były mi potrzebne do tego, by stwierdzić, że źle je wybrałam, że nie nadaję się do tego, do czego myślałam, że się nadaję.

Czyli… nie, nie idźcie na studia, by się dowiedzieć, że jednak to był zły wybór. Najpierw idźcie na jakieś praktyki, staże, pojedźcie zarobić na nowe ciuchy do Anglii. Jak już się dowiecie, co chcecie w życiu robić, idźcie na studia. Wydaje mi się, że taka opcja jest najlepsza. Żałuję, że nie byłam na tyle odważa, by tak zrobić.

 

M <3



There are 15 comments

Add yours
  1. kobieta w e-biznesie.pl

    Ja zaraz po studiach wzięłam się za robienie dzieci, to była dla mnie naturalna kolejność. Teraz wreszcie mam czas robić to, co chcę, tak zawodowo, jak osobiście. Nie wiedziałam, że praca jest taka fajna, a ze studiów mam głównie wspomnienia i przyjaźnie. Nie zmieniłabym tej kolejności, bo fajna praca mogłaby mnie rozleniwić i wcale bym studiów nie skończyła. Kierunek był zgodny z moimi zainteresowaniami, choć nie praktykuję zawodu. Czy wiedząc ile satysfakcji można czerpać z pracy, chciałoby mi się rodzić dzieci, potem nimi zajmować? Pewnie nie umiałabym się na tym skupić, skazałabym je na stres placówkowy, choroby, siebie na dylematy – praca czy macierzyństwo. Czego oczy nie widziały, tego sercu nie było żal, teraz jest mój czas. Większość rówieśnic dopiero myśli o dzieciach lub ubolewa nad pieluchami.

    • Ania

      Zgadzam się :) studia, dzieci i praca ;p u mnie też tak bylo. Jednak tekst jest dobry bo pokazuje prawdę, że studia nie przygotowują do zawodu. Jednak prawdą jest też to, że jeżeli ktoś chce mieć dzieci nie może tego odkładać na „kiedyś”. My kobiety musimy umieć to pogodzić…

  2. Ola

    Sama prawda. Ja poszłam na studia, które wtedy, po liceum, wydawały mi się właśnie tym (Turystyka i Rekreacja), jednak na ten moment zupełnie się w tym nie odnajduję, ale został rok do mgr i zaciskam zęby, a przy tym staram się realizować w tym, co sprawia mi radość i satysfakcję.

  3. momodeco

    Oj tak, potwierdzam. Ja swoją przygodę z uczelnią zakończyłam na 3 roku bez obrony z utopionymi 20tys zł … Wszyscy myślą – głupia – nie jest w stanie napisać pracy. Ale Ci, którzy tak myślą i mają mgr przed nazwiskiem i pracują kelnerując w kawiarni, bo nie ma pracy… Ja mam wykształcenie średnie, mam pracę w zawodzie, prowadzę własną pracownię graficzną i jestem z siebie dumna. Papierek nie świadczy o tym jakim jestem człowiekiem i jaką mam wiedzę.

  4. Pracownia Edukreacji.pl

    Ciekawy wpis i podpisuję się pod nim rękami, nogami i całą resztą ;) To bardzo ważne, co poruszyłaś. Rzeczywiście studia same w sobie nie dają zbyt wiele. Zawsze to jakieś doświadczenie, no ale jakie? Jakość studiów zależy właśnie od tego, na ile świadomy jest to wybór i przede wszystkim, na ile zgodny z naszymi predyspozycjami/pasjami/talentami. Mnie osobiście o wiele bardziej rozwinęły doświadczenia poza studiami – własne poszukiwania, samodzielne praktyki itp. Jestem wielką zwolenniczką rozwijania potencjału i naturalnych talentów i sądzę, że to są kluczowe czynniki w naszym rozwoju, które zapobiegają ‚złym trafom’ i oszczędzają nam czasu. Tylko, że potencjał i talenty to temat rzeka – natomiast wierzę w to, że wcześnie rozwijany i wykryty pomaga bardzo przy dokonywaniu życiowych wyborów. Osobiście liczę na to, że za jakiś czas będzie to czymś oczywistym – przed wszystkim w edukacji dzieci i młodzieży. Pozdrawiam serdecznie :)

  5. Leonette

    Piszę z perspektywy tłumacza przysięgłego i właścicielki biura tłumaczeń. Czasem spotykam się z osobami, którym wydaje się, że znają „dość” dobrze angielski, to sobie będą dorabiać tłumaczeniami i zwykle natrafiają na mur – nawet gdyby byli świetni, często nie dostaną w ogóle szansy, żeby to pokazać, bo nie mają skończonych studiów, a podczas każdej rekrutacji biuro tłumaczeń dostaje setki ofert osób po studiach, często również podyplomowych. Pierwsze sito jest dość naturalne – odpadają osoby bez kwalifikacji – czyli bez studiów. Wiem, że może to niesprawiedliwe, ale niestety tak jest, więc osobie, która chciałaby pracować w moim zawodzie, nigdy nie doradziłabym, żeby nie szła na studia. Choć zasadniczo zgadzam się z Twoją opinią, że wiele rzeczy, których uczymy się na studiach, jest nieprzydatnych.

    • Love

      Są zawody, które wymagają kierunkowego wykształcenia, jak np. lekarz, dentysta, czy..tłumacz. Zdajemy sobie sprawę, że doskonała znajomość np.normalnego angielskiego nie wystarczy, żeby tłumaczyć pisma urzędowe czy specyfikacje, specjalistyczne opracowania. Tu masz 100% racji :) Trzeba umieć dopasować swoje działania do oczekiwań rynku. Jeśli wiemy, że studia są niezbędne – studiujemy, jesli wiemy, że liczy się praktyka – pracujemy :)

  6. Beti

    Ja uważam, że jeśli chodzi o studia na kierunku prawo to trzeba je zacząć jak najszybciej (może i w LO;p) – oczywiście jeśli chcę się zostać prawnikiem ‚pełną gębą’ i działać w zawodzie. Bo jednak nasza nauka trwa ponad 8 lat, a jeszcze trzeba trochę po tej nauce podziałać za nim sytuacja będzie bezpieczna. A czas leci i może być za późno na założenie rodziny. Tak mówię z własnego, smutnego doświadczenia gdzie, kiedy był na to odpowiedni czas naukowy i życiowy przez niskie poczucie własnej wartości nie zdecydowałam się na aplikację, a dziś dobiegam 30 stki, kasy na szkolenie nie mam- powoli muszę znowu odłożyć, gorzej mi już się uczy, a czas na założenie rodziny ucieka..

  7. ABBY

    Bardzo mądry wpis, szkoda że nie pojawił się 2 lata temu jak część z moich znajomych szła na studia, bo chciała mieć papierek i nie wiedziała co ze sobą zrobić. :-) Myślę jednak że adresowany tylko do humanistów. Wydaje mi się że studia z szeroko rozumianej branży humanistycznej nijak mają się do zapotrzebowania na rynku pracy. Chyba nasze szkolnictwo wyższe nie nadąża za trendami zwłaszcza w takich dziedzinach jakich wy (autorki) się poruszacie. To że studia to 80% niepotrzebny bełkot to chyba nasza przypadłość narodowa. :-D Jak ja was podziwiam że chce wam się rozwijać i samemu starać. I przy okazji cieszę się że wybrałam zawód, na który bez studiów ani rusz. Pozdrawiam :-)

  8. Idalka

    Ja po liceum nie wiedziałam na jakie studia mam iść, więc poszłam do pracy- była to moja pierwsza praca na etacie w kwiaciarni. Moi znajomi załamywali ręce „jak to nie idziesz na studia?!”, Mama namawiała, dopytywała „czy aby na pewno dobrze robię, bo kasia pani jadzi to idzie na pedagogikę”. Poszłam na studia zaoczne po roku, wybrałam ekonomię- męczyłam się strasznie na tych studiach, bo jestem humanistką, ale rozsądek podpowiadał, że tak będzie najlepiej. Całe studia godziłam pracę i naukę- nigdy tego nie żałowałam, obecnie pracuję zgodnie ze specjalizacją :) na szczęście praca jest przyjemniejsza niż studia. Studia w marginalnym stopniu dały mi wiedzę merytoryczną, bo tego nauczyłam się dopiero w pracy.

  9. Mamiczka

    Też myślę, że studia od razu po maturze to nie jest najlepszy pomysł. Dzisiaj wiem, że wybrałam niewłaściwy kierunek. Już pod koniec studiów, przed magisterką, wiedziałam, że powinnam iść na medycynę. Niestety brak matury z biologii mi to uniemożliwił, bo kto wie, czy nie poszłabym na kolejne studia.

  10. Anita

    Ja po maturze zadecydowałam, że chcę mieć dziecko i udało się:) Ale żeby nie siedzieć bezczynnie w domu poszłam do policealnej szkoły:) I to był bardzo dobry wybór przekonałam się, co mnie kręci co lubię:) Zdobyłam tytuł technika farmaceutycznego:) Ale żeby nie było za nudno rozpoczęłam też studia na Politechnice Poznańskiej:) Także obecnie wychowuję córkę, pracuję i lubię swoją pracę oraz studiuję:) A co później to się okaże;) Ale ten czas po maturze a w sumie ciąża uświadomiły mnie w tym, że kierunek na który chciałam iść w liceum nie był dla mnie pisany;p

  11. Megi

    Od momentu kiedy zdalam mature mineky trzy lata w tym czasie wyjechalam za granice, praktykujac jezyk wyuczony w szkole osiegnelam w nim bardzo dobry poziom, probowalam 3 kierumkow studiow, w pracy ktora wykonuje doszlam prawie do stanowiska menagera. Prawie gdyz w momencie awansu zwalniam sie i wracam na studia. Te ktore zawsze chcialam studiowac ale potrzebowalam dojsc do tego z jakiego powodu na nie ide, jaki mam cel. Najciekawsze w tej historii jest to ze ze wzgledu na presje spoleczna i nagonke na studiowanie uwazalam do tej pory ten okres za porazke. Jednak ile ludzi tyle historii i nie jest chyba tak zle :)


Post a new comment