Dzisiejszy post jest zainspirowany moją ostatnią, krótką wizytą w galerii handlowej. Czy Wy zdajecie sobie sprawę, że o tym, czy coś kupimy, czy nie (produkt, usługę, wiedzę) decyduje nie dość że tylko kilka sekund, ogólne wrażenie, to względy estetyczne? Tak, mam na myśli dobry wizerunek w biznesie.
Często się mówi, że to jakość świadczy o wizerunku, że klienci poznają się na jakości i w końcu trafią, a jak trafią to wrócą. Może i tak, ale jak mają wrócić, jak nigdy nie trafią, chyba że przypadkiem? Mamy liczyć na przypadek? Jakość produktu, czy usługi jest rzeczywiście kluczowa, ale świat o niej nie usłyszy, jeśli nie będzie szła w parze z „wyglądem zewnętrznym”. Myśląc o tym poście doszłam do wniosku, że jestem idealnym przykładem klienta wizualnie-wybrednego. Nie zainteresuję się cyklem szkoleń jeśli oprawa graficzna mnie nie przekonuje. Bo ja kupuję całość, nie tylko obietnicę wiedzy, ale cały pakiet – bo podświadomie chcę, albo nie, być częścią świata, który mi się oferuje. Jeżeli w ciągu sekundy od pierwszego komunikatu w głowie pojawia się myśl „super! chce tam być, ale czad”, to pierwszy krok za nami, zainteresowanie jest, mogę przeanalizować, czy zawartość interesuje mnie tak samo jak oprawa. Podobnie jest ze sklepami internetowymi. Jeśli podoba mi się grafika strony – wchodzę i może coś kupię. Jeśli nie – od razu klikam krzyżyk. Dlaczego? Lubimy ludzi podobnych do nas, czujemy się komfortowo jak znamy otoczenie. Jeżeli sama strona internetowa nam się podoba, myślimy sobie „Ok, fajna strona, pewnie autorzy są fajni, a jak oni są fajni, to pewnie proponują też fajne produkty, więc warto zerknąć”. Jeśli strona nam się nie podoba raczej pomyślimy, choć to przykre, „Ok, słaba strona, pewnie właściciele się nie znają i dali sobie kit wcisnąć, a jak oni nie są fajni, to pewnie ich produkty też nie są jakieś super, więc wychodzę, szukam dalej”. U was też tak jest?
Jak w takim razie zadowolić wszystkich? Biznes prowadzimy dla siebie, dla satysfakcji, ale i dla pieniędzy, a ich nie będzie, jeśli klientów nie będzie. Jak zaplanować wygląd naszego biznesu, żeby przyciągał odpowiednich klientów? Ale też jak pogodzić to z naszym gustem?
1. W razie wątpliwości pamiętajcie – lepiej mniej, niż więcej. Nadmiar jest często trudny do wybaczenia.
2. Określcie bardzo dobrze swój target. Znam sklep z ubraniami dla dzieci i młodzieży, z tego co pamiętam od 0 do 16, czy 17 lat. Ja, będąc w liceum, na pewno nie ubierałabym się w sklepie dla dzieci, wolałabym H&M. Czy według mnie właściciele sklepu zrobili błąd? Tak. Sklep nie jest ani w pełni dla dzieci, ani w pełni dla młodzieży. Wystrój jest też dziecięco-młodzieżowy, nie przyciąga ani gimnazjalistów, czy licealistów, ani mnie (ja, czyli mama dziecka 0+). Zbyt szeroki target też może być błędem. Specjalizowanie się w węższym zakresie usług to nie jest zły pomysł. Można zrobić świetny sklep z ubrankami dla dzieci, albo super modny sklep dla uczniów (którzy teraz wyglądają jak studenci).
3. A jak już określicie target – dostosujcie wygląd biznesu do wymagań grupy docelowej. Jeśli waszym targetem są profesjonalni 30-latkowie zawsze sprawdzi się czarno-biały minimalizm. Jeżeli chcecie dotrzeć do romantycznych par młodych (fotografia ślubna, organizacja eventów) – postawcie na prostotę z pastelowymi dodatkami. Jeżeli organizujecie profesjonalne szkolenia – jeden zdecydowany kolor plus dobre, biznesowe zdjęcia mogą zdziałać cuda.
4. Znajdźcie agencję reklamową / grafika z dobrym portfolio, godnego zaufania, najlepiej z polecenia, który weźmie pod uwagę specyfikę biznesu.
5. Jeżeli centrum waszego biznesu to sklep, lub studio stacjonarne – poradźcie się architekta wnętrz.
6. Wygląd waszego biznesu powinien się podobać wam, bo to wy spędzacie w tym otoczeniu spora część dnia, ale i grupie docelowej. Czasem trzeba iść na kompromis. Jeżeli chcecie trafić np. do dziewczynek 8-12 lat, to „pogrzebowy” minimalizm może nie wygrać z różem i cekinami. A ta grupa wiekowa już sama wie czego chce, więc nie do mam trzeba dotrzeć, a bezpośrednio do dzieci :)
7. Komunikacja w mediach społecznościowych to rzecz, na której warto się skupić. Poświęćcie czas na odkrycie, do kogo chcecie mówić. Jeśli już to wiecie, będzie Wam łatwo określić – jak będziecie to robić. Jaki ton wypowiedzi zastosujecie, czym zainteresujecie klientów, kiedy Wasi fani są najbardziej aktywni. Popatrzcie w statystyki fanpage’a, przeanalizujcie je.
8. Zainwestujcie w monitoring treści. Brand24 daje Wam 2 tygodnie testów za darmo. Przeanalizujcie tylko, jakie frazy chcecie śledzić – konkretne hasło odnoszące się do działalności czy może nazwę firmy, by sprawdzić, co o Was mówią? Gra zaczyna się na poważnie, więc podejmijcie poważne kroki.

















1 Comment
Zgadzam się w stu procentach. Dobry wizerunek to podstawa, a wrażenie profesjonalizmu może wzmocnić siłę każdego przekazu. Jednak trudno jest zauważyć własne słabości, gdy nie słyszymy krytyki z otoczenia. Dlatego ważna jest rozmowa z innymi i wysłuchiwanie opinii innych.