Nowy numer Elle w letni poranek raczy mnie nie tylko wywiadem z happy Pharellem. A pochwałą lenistwa, bo podobno lenistwo wyzwala kreatywność, według Ulricha Schnabela, niemieckiego fizyka i dziennikarza, jakby komuś umknęło :)
Że niby nic nie robiąc wznoszę się na wyżyny swej kreatywności, otwartości i mądrości?
G-prawda!
Lenistwo rozleniwia! Jest jak śniegowa kula. Lenistwo to wirus, gorszy niż grypa, bo rozkłada też mózg na łopatki.
Na moją kreatywność najlepiej działa aktywność, świadomość niewykorzystanych szans, ale też spokojne rozejrzenie się wokół, brak przymusu, obrazy, muzyka, spacer po mieście. Słucham ludzi, pamiętam zdjęcia, układam w głowie puzzle zdarzeń, kolorów, faktur, szukam, podglądam.
Chyba, że chodzi o to, że nie robiąc nic, ma się więcej czasu na nieskrępowane, nie poganiane niczym myślenie. Jeśli to u Was działa – zazdroszczę! Ja, gdy nie robię nic, denerwuję się, że tracę czas. I myśl o tym marnotractwie mnie dźga w żebra co minutę. Aż w końcu ruszę mózgiem w poszukiwaniu zajęcia.
O to chodzi? By tak się zmęczyć lenistwem, żeby ruszyć się z przyjemnością, cieleśnie i duchowo?
Miłego leniuchowania!
M <3



















1 Comment
Chodzi o to by się na chwilę wyłączyć, byłam wczoraj na masażu w Studio Urody, dla którego przygotowuję tekst na główną. Moja klientka powiedziała, że nie potrafiłam odpuścić kontroli i czuła to pod palcami. Mimo tej diagnozy poczułam, że po tym zabiegu wstąpiła we mnie jasność myślenia, młodość i radość. Tak, lubię być nabuzowana gdy dostaję zlecenia i się o nie troszczę. Wczoraj przekonałam się, że reset daje kopa większego, niż cokolwiek innego :) polecam masaż Tsuboki;)