Jak współpracować z rodziną i znajomymi?
To chyba dosyć popularny, ale i kontrowersyjny temat. Przecież z rodziną najlepiej wychodzi sie na zdjęciach
Ale na poważnie – współpraca z bliskimi nie jest łatwą sprawą. Kiedy zaczynasz przygodę z freelancem, cieszysz się z każdego zadania, które możesz wrzucić do portfolio, jesteś zadowolony, że ktoś docenia Twój talent i zaangażowanie, a kto na początku jest bardziej skłonny w Ciebie uwierzyć, jak nie rodzina i przyjaciele. Z tego wszystkiego głupio Ci brać pieniądze, bo nie wypada, bo to przecież zajęło ci tylko godzinę, bo dopiero zaczynasz i… nie zarabiasz. Im dalej w las, tym takie bliskie relacje zawodowo-prywatne uwierają właśnie z powodów finansowych, ale też z powodu kurczącego się wolnego czasu. Znamy to z autopsji i to bardzo dobrze. Im dłużej działasz na rynku, im więcej masz klientów i pracy, tym mniej chętnie angażujesz się w darmowe, lub nisko płatne projekty. Co zrobić i jak, żeby być zadowolonym ze współpracy z bliskimi?
1. Są ludzie, dla których zawsze i wszędzie zrobisz o co proszą – bliscy priorytetowi
Z uśmiechem, chęcią i za darmo. W tym przypadku nie ma tematu.
2. Jeśli jesteś na etapie rozwoju działalności i w grę przestają wchodzić rozliczenia barterowe, bądź praca w zamian za pozycję w portfolio, a rachunki płacić trzeba – mamy propozycję rozwiązania tej sytuacji, o której kiedyś słyszałyśmy i wydaje się bardzo rozsądna.
Jeśli bliska osoba, znajomy potrzebuje Twojej usługi szybko – traktujesz ją jak normalnego klienta, również finansowo. Ustalacie warunki współpracy i się ich trzymacie. „Klient” otrzymuje usługę na czas, a Ty w zamian normalne wynagrodzenie.
Jeśli bliskiej osobie zależy na rabacie, mniejszym, czy większym, lub czujesz, że nie powinieneś (ach te zależności), że nie wypada Ci oczekiwać normalnej stawki – dajesz rabat, natomiast zlecenie będzie wykonane w późniejszym terminie, nie będzie to zlecenie priorytetowe.
Jeśli oczekiwana jest od Ciebie praca za darmo, po znajomości, z wdzięczności itd. możesz się na to zdecydować, natomiast zaznaczasz, że usługę wykonasz w wolnym czasie. Oznacza to, że termin wykonania zależy od Ciebie.
3. Jeżeli często dostajesz zapytania o pomoc od znajomych, czy członków rodziny, a najprościej w świecie chcesz pomóc, ale dbasz też o swój biznes – mamy inną propozycję. Ustal sobie jeden dzień w tygodniu, np. piątek, kiedy na pomoc znajomym poświęcisz 2-3 godziny. Jeśli się z czymś nie wyrobisz – przerzucasz to na następny tydzień. Jasne zasady, nie obiecujesz niemożliwych do osiągnięcia terminów, ale nie odmawiasz pomocy. Wydaje nam się to dobrym rozwiązaniem.
4. Jeśli nie chcesz podpisywac prawdziwej umowy z bliską osobą, niech warunki współpracy będą spisane mailowo. W ten sposób zawsze obie strony będą mogły się do tych ustaleń odnieść.
PRZYKŁAD:
Cześć Kasia, tak jak się umawiałyśmy w czwartek robimy sesję rodzinną. Bądź przygotowana o 17.00. W ciągu 4 tygodni wyślę Ci 40 moich typów, z których Ty wybierzesz 20, które obrobię. Rozliczymy się po sesji, całość wyjdzie 200zł, oczywiście już z rabatem
Nie mogę się doczekać. Do zobaczenia!
5. Pamiętaj, żeby przy tym rozumieć bliskie osoby, nie wpaść w pułapkę biznesłumen z twardymi zasadami. Do wszystkiego trzeba podchodzić z umiarem i na luzie, bez spięcia. Takt to ważna rzecz i w gruncie rzeczy uważamy, że warto pomagać i dzielić się swoimi umiejętnościami. Starajmy się znaleźć złoty środek pomiędzy biznesem i pieniędzmi, a fajnymi relacjami, gdzie łatwo coś popsuć nieodpowiednim zachowaniem, a wtedy, gdy mowa o pieniądzach, łatwo o nieporozumienia. Czasem lepiej poświęcić przyjecielowi godzinę i cieszyć się ze wspólnego projektu i jego zadowolenia z naszej pomocy, niż wprowadzić ciężką atmosferę twardymi zasadami rozliczenia.
To jest zdecydowanie mój słaby punkt. Bliska rodzina, wiadomo – nawet się nie zastanawiam czy na tym zarobić. Sporadycznie zdarzają mi się też projekty dla akcji charytatywnych – to jest mój wybór i ok. Ale często, gęsto biorę się za zlecenia dla znajomych, albo dla dalszej rodziny i nie potrafię tego wycenić. Co więcej – niestety czasami spotykam się z tym, że ktoś bagatelizuje moją pracę (może właśnie ze względu na brak wyceny z mojej strony?) – np. Siedziałam nad czymś po nocach, realizacja zajęła mi kilkanaście godzin, a z perspektywy zleceniodawcy ta praca trwała góra 2 godziny… Więc może poświęciłabym kolejne 2 godziny na jeszcze jedno takie zlecenie?
Ach skąd to znam
grunt to umiar. Dzięki za fajny artykuł, to znak że nie jestem w tym osamotniona, ale walczę
Bynajmniej..próbuję:)
Moim zdaniem, jeżeli to są jednorazowe ,,usługi” to mi byłoby głupio brać pieniądze. Inna sytuacja też, gdy wiadomo, że na tę drugą osobę też można liczyć i np. też zrobi coś dla nas po znajomości.
Wiadomo, że nie można się dać wykorzystywać, ale nie też zwariować, żeby za każdą wykonaną przysługę pobierać wynagrodzenie. Zgoda, to też praca, ale wykonujemy ją jakby z własnej woli.
Fajny patent – jeśli robisz za darmo, to w terminie, jaki Ci odpowiada. W niektórych branżach można spróbować „dać wędkę” zamiast rybę – czyli np. znajomy chce, byś mu za darmo przekopał cały ogródek, bo akurat jesteś ogrodnikiem. Możesz mu powiedzieć, że przyjdziesz i pokażesz mu, jak kopać i pożyczysz łopatę, a on sobie sam dokończy kopanie. Jeśli nie będzie mu się chciało, pewnie sam wpadnie na to, że warto zapłacić za usługę
Dziewczyny, muszę Wam pogratulować bloga! Świetnie się spisujecie, a ja każdy tekst czytam od deski do deski!
Dziękujemy Paulina <3
Uwielbiam tutaj zaglądać. Inspirujecie mnie każdym tekstem i zarażacie entuzjazmem, dzięki
Temat jak znalazł
niestety, problem który co jakiś czas wraca jak niepokorna grypa.
Bardzo fajna wskazówka z tym dniem na takie zlecenia. Coś czuję, że powinna zadziałać
Oj usługi dla rodziny, przyjaciół i znajomych- jak ja to znam:/ jestem wizażystką, ostatnio wdałam się w beznadziejną dyskusję z moją znajomą, że niby dlaczego mam „taką” stawkę za ten makijaż, przecież ile ja tych kosmetyków zużywam na jedną osobę i w ogóle co to jest umalować kogoś…najnormalniej w świecie zrobiło mi się przykro jak niedocenia mojej pracy (bo to praca a nie hobby) a podważała cenę już z rabatem. Pomijam, że miałam jeszcze w tej cenie do niej dojechać do domu. Obce osoby po prostu przyjmują cenę taką jaka jest.