NETTEL – not enough time to enjoy life
Patrzenie na morze, słuchanie szumu fal. Przypatrywanie się ludziom pijąc kawę. Zachwycanie się jedzeniem, najlepszym, jakie udało ci się zjeść w całym życiu. Patrzenie na młodych tancerzy, którzy zbierają kasę na środku Starego Miasta. Zapach chleba prosto z pieca. Wino i ploty z przyjaciółką. Włóczenie się bez celu po mieście.
Jeśli żal ci czasu na robienie tych rzeczy, znaczy, że cierpisz na NETTEL, czyli jesteś za bardzo zajęty, żeby czerpać radość z życia. NETTEL – not enough time to enjoy life
Można to nazwać pracoholizmem. Ale nie do końca. Jednak gdy każda z pozoru bardzo przyjemna sytuacja jest ucinana, bo szkoda czasu, bo jeszcze TYLE rzeczy do zrobienia – wtedy powinna zapalić się czerwona lampka.
Przyjemności w życiu są bardzo, ale to bardzo ważne. Są naszą radością, nagrodą, ulgą. Mobilizują i motywują, poprawiają humor, relaksują, stawiają do pionu.
Piszę o tym w kontekście hasła ,,dzięki Bogu, że już weekend, będzie można spokojnie popracować’’. Nie pamiętam, kiedy mój weekend był czasem totalnie bez pracy. Zawsze coś robię, zawsze coś sobie wymyślę. Mam tyle pomysłów, że żal mi tracić czas na głupoty!!!
Na przykład teraz – piszę post na Love 2 Work, a właśnie zaczęłam tygodniowe wakacje nad jeziorem! Ale chyba nie do końca jestem stracona, skoro robię to o 21:00. Do tego czasu wrzuciłam tylko jedno zdjęcia na instagram, słowo!
Gdybym jednak chorowała na NETTEL, pewnie nie siedziałam z Córką nad jeziorem i nie szukała w piasku kamyków. Pewnie nie bawiłybyśmy się w chowanego, ani nie moczyłybyśmy się w basenie na trawie. Pewnie wieczorny grill z przyjaciółmi w ogóle by mi nie smakował, za to marzyłabym, by uciec już do komputera, albo chociaż do telefonu, by sprawdzić, co się dzieje.
Zdaję sobie z tego sprawę, że łatwo można przedobrzyć. Nie daję sobie prawa do tego, by stracić azymut, jakim jest moja rodzina i moja przyjemność. Praca zazwyczaj bywa przyjemnością, ale dla moich bliskich już nie
Dlatego co jakiś czas przypominam sobie, że pracuję, by żyć, a nie żyje, by pracować.
Co zrobić, by mieć trochę więcej czasu dla siebie i na swoje przyjemności?
- wykorzystaj wolną chwilę na rzeczy, które masz w planie zrobić. Chodzi na przykład o wykorzystanie 30 minut, które spędzasz w autobusie, na przeczytanie ważnego artykułu czy odpisanie na mejle.
- Duży projekt podziel na małe części. Po pierwsze – ogrom zadania nie powali cię od razu. Po drugie – skupiając się na mniejszych elementach, szybciej i sprawniej sobie poradzisz.
- dobrze wyceń swoją pracę. Nawet weź więcej za rzeczy, które nie sprawiają ci przyjemności. Nawet, jeśli podejmiesz się zadania, będziesz mieć satysfakcję.
- nie wypełniaj swojego kalendarza po brzegi, przecież i tak wszystkiego nie zrobisz, a pogłębisz tylko frustrację, że się nie wyrabiasz. Obiektywnie popatrz na swój plan dnia.
To tylko kilka rzeczy, które możesz zrobić, by mieć więcej czasu na życie. Najważniejsze to zdać sobie sprawę, że dla pracy czy pieniędzy nie warto przegapić fajnych chwil w swoim życiu. Żyje się tylko raz, a pracę zawsze można zmienić. Pracodawcę tym bardziej
miłego tygodnia!
M <3
Ja staram się każdego dnia znaleźć chwilę, żeby po prostu popatrzeć za okno na ludzi, posiedzieć, posłuchać muzyki, najczęściej podczas drugiego śniadania, z dobrą kawą czy herbatą. Takie 15 minut tylko dla siebie, a potem można wracać do pracy. I w weekendy – ostatnio mi się nie udaje, ale kiedyś nie włączałam komputera w niedzielę, żeby chociaż jednego dnia odpocząć od maili i od pracy.
W 100% się zgadzam.
Balans w życiu jest najważniejszy.
W pełni się zgadzam, bez odpoczynku i przyjemności ciężko jest żyć na 100%. Odpoczynek i relaks są ważne i nie powinno się o nich zapominać. One dodają energii do pracy
Jednocześnie staram się by codziennie znaleźć przynajmniej chwilę na przyjemności.
Mam podobnie jak Ty i każdy mój dzień jest związany z pracą, jednak dla mnie to jest również pasja