wywiad z Anią Rutko – Mammamija
Spotkaniom z Anią (i oczywiście Julkiem i Michałem) zawsze towarzyszy kawa i plaża. To połączenie dla mnie jest najfajniejsze – plaża, szczególnie w Sopocie, bardzo mnie ,,zdrowo” nastraja, kawa jest zawsze dobra, a Ania zawsze mocno inspirująca i zabawna. I zawsze, gdy widzę, że akurat ma ze sobą aparat, cieszę się jak głupia, bo wiem, że jeśli zrobi mi zdjęcie, będzie BOSKIE!
Oto Ania, bliżej Wam znana z bloga Mammamija. A tu możecie zobaczyć to, co wszystkich tak urzeka – zdjęcia!
Czy profesjonalnym fotografem może być każdy? Zastanawia nas, czy są jakieś specjalne predyspozycje do tego, by móc pracować jako fotograf-freelancer.
Myślę, że w tym zawodzie warto połączyć dwie cechy. Pierwsza to oczywiście umiejętność fotografowania, zatem wyszukiwania piękna w tym co nas otacza. Natomiast druga, to prowadzenie biznesu, czyli zarządzanie swoją firmą.
Jak powstają pomysły na zdjęcia?
Jeśli chodzi o tematy poruszane na zdjęciach, to zwykle fotografuję to co się wydarza, bez zmieniania rzeczywistości, bez kreowania sztucznych scenek i póz.
Natomiast trudno określić skąd biorą się takie a nie inne kadry. To przychodzi bardzo naturalnie i jest dla mnie dość intuicyjne. Kiedy coś się wydarza, od razu widzę to w konkretnym ujęciu, kompozycji.
Na pierwszy rzut oka prowadzicie z Michałem idealne życie wg każdego freelancera – dużo podróżujecie, robicie same fajne rzeczy, a praca to tak od czasu do czasu, w dodatku bardziej przyjemność, niż wysiłek. Jak to jest naprawdę?
„Rób to co lubisz a nie będziesz musiał pracować” – zdecydowanie cos w tym jest. Co prawda na pracę przeznaczamy większość czasu, natomiast na całkowity relaks możemy sobie pozwolić dość rzadko. Nie mniej jednak mamy to szczęście, że pracujemy razem – a to bardzo uprzyjemnia spędzanie czasu w pracy, ponadto bardzo lubimy to co robimy, fotografia to jednocześnie nasza pasja, dlatego czas spędzony w pracy jest także ogromną przyjemnością.
Co i kto Cię zainspirował to prowadzenia takiego życia?
Jeśli masz na myśli czy zdarzyło się coś wyjątkowego, przełom lub zakręt życiowy, to nie, nie było nic takiego. Nie wiąże się z tym żadna niesamowita historia.
Myślę, że marzeniem każdej osoby jest przyjemna ciekawa praca, realizowanie pasji i jednoczesne spełnianie się zawodowo. Nie każdy natomiast potrafi to marzenie urzeczywistnić. My mieliśmy na tyle odwagi, ale także i szczęścia, że dziś robimy to co lubimy.
Z zawodu jesteś ekonomistką – co sprawiło, że jesteście teraz jednymi z najlepszych ślubnych fotografów, zamiast zajmować się na przykład finansami?
Wybór studiów ekonomicznych nie wynikał z zamiłowania do ekonomii, a raczej z chęci odłożenia na później decyzji co do przyszłego zawodu. Zawsze pociągały mnie artystyczne kierunki, ale nie miałam odwagi pójść w tym kierunku. Rozważałam studia na ASP w Łodzi, ale ostatecznie wybrałam ekonomię, bo wydawało mi się, że to kierunek bardziej ogólny, a jednocześnie zdobyta tam wiedza zawsze się w życiu przyda. Uznałam, że na artystyczny kierunek jeszcze zdążę się zdecydować. Do dziś się nie zdecydowałam, ale mimo to jestem zadowolona ze swoich wyborów. Na studiach przecież poznałam Michała, a teraz realizujemy się we własnym biznesie, w dodatku fotograficznym, zatem mam możliwość wyżyć się artystycznie
Jak radzicie sobie z jetlag, gdy musicie wprost z samolotu lecieć na zdjęcia ?
Prawdę mówiąc, zazwyczaj jesteśmy tak podekscytowani nowym miejscem i kolejnym fajnym wydarzeniem, ze po przylocie nie czujemy zmęczenia. Ono nadchodzi dopiero w drodze powrotnej
Jak się pracuje na lotnisku, gdy masz dużo czasu do odlotu i masz chwilę na obrabianie zdjęć?
Zawsze fajnie jest pracować nad świeżo wykonanymi zdjęciami. Z przyjemnością zasiadam do laptopa, żeby obejrzeć w całości efekty naszej pracy i zacząć obróbkę. Szczególnie miło pracuje się na dużych lotniskach, gdzie można rozsiąść się wygodnie w kawiarni i w zacisznym miejscu rozpocząć pracę.
Jak godzisz swoją wizję zdjęć z oczekiwaniami klientów?
Nasi klienci nie są przypadkowi. Są to z reguły osoby o konkretnych oczekiwaniach i gustach, zbieżnych z naszymi. Wybierając do współpracy właśnie nas, oglądają dziesiątki naszych poprzednich realizacji i mają do nas pełne zaufanie. Wiedzą czego mogą od nas oczekiwać i wiedzą też, że jesteśmy otwarci na ich pomysły i propozycje.
Zawsze nosisz ze sobą aparat, czy czasem wystarczy aparat w telefonie?
Stawiam na aparat, lubię nosić dużą torbę, więc dodatkowy kilogram nie stanowi problemu. Aparat w telefonie uważam za świetną alternatywę, szczególnie gdy nie zabieram torby.
W ilu miejscach na świecie robiłaś zdjęcia młodym parom?
Zdjęcia robiliśmy już w wielu krajach, na różnych kontynentach m.in. we Francji, we Włoszech, Szwajcarii, w USA i Tajlandii. W ilu dokładnie – nie pamiętam, ale jest jeszcze długa lista miejsc, o których marzę.
Jakie było Twoje pierwsze zagraniczne zlecenie i gdzie?
Był to reportaż ślubny w Londynie. Bardzo miło wspominamy ten czas, do dziś przyjaźnimy się z parą z którą wówczas pracowaliśmy
A jaki był najbardziej nietypowy fotoreportaż?
Zrealizowaliśmy reportaż na hinduskim ślubie, który odbył się w Tajlandii. Ceremonie ślubne trwały dwa dni i było to zdecydowanie najbardziej odległe, kolorowe i egzotyczne wydarzenie w jakim miałam przyjemność uczestniczyć.
A jak wyglądają Wasze relacje z klientami?
Towarzyszymy im w jednym z ważniejszych dni w życiu i chyba właśnie to powoduje, że powstaje między nami więź niepodobna do żadnej innej. Przebywamy ze sobą krótko, bo zwykle tylko jeden dzień, ale zawsze pod koniec dnia czujemy się jakbyśmy znali się co najmniej kilka lat. Dzięki temu zdobyliśmy bardzo wielu dobrych znajomych w różnych częściach świata, a niektóre pary traktują nas (i z wzajemnością) do dziś niemal jak rodzinę
Co byś poradziła początkującym fotografom?
Po pierwsze, zawsze mieć aparat pod ręką i robić dużo zdjęć, nie tylko zawodowo, a po drugie inspirować się, a nie kopiować. Szukając inspiracji warto wyjść poza swoją branżę. Fotografując śluby można przecież inspirować się zdjęciami modowymi i lifestylowymi, a nie tylko realizacjami innych fotografów ślubnych. Artysta jest od tego, żeby kreować i tworzyć a nie powielać.
I podstawowe pytanie na sam koniec J Na jakim sprzęcie pracujesz?
Canon 5DII. Obiektywy: 35L, 50L, 135L, 45ts-e.
we dwojke pracuje sie znacznie lepiej i jesli sie robi to co sie kocha to nie trzeba niczego wiecej ! Super wywiad, pozdrawiam